Po operacji
KardiochirurgiaOd 17-stego jestem z powrotem na kardiochirurgii.
Gimnastykuję się w łóżku, oddycham przez butelkę, pod czujnym okiem rehabilitantów.
Może jeszcze dzień i zacznę chodzić :)
Najpierw powoli w balkoniku stawiam pierwsze kroki. Umiem. Wróciłem. Powolutku.
Ciągle muszę uważać na zrastający się mostek. Drabinka przy łóżku niezbędna do wstawania. Czuję jeszcze ból w piersi, zarówno mostek jak i serce.
Mam przy sobie rozrusznik, może tymczasowy, a może na stałe. Lekarze zdecydują. Jadę na kardiowersję (zabieg medyczny mający na celu przywrócenie prawidłowego rytmu serca). Udaje się. Odpinają rozrusznik, wyciągają kable.
Klatka dobrze się zrasta.
Ja już pomykam korytarzami o własnych siłach, tańczę w rytm muzyki. Przeszedłem 11 km. Gdy usłyszał o tym ordynator podczas porannej wizyty - to wypisujemy.
Wszystko wydaje się unormowane, klatka coraz mniej boli, serce też. Czekam właśnie na wypis i powrót do Kardiologii.