Po cięciu klatki piersiowej
KardiologiaMiałem tą nieprzyjemność, że mój mostek był 2 razy składany. Raz po właściwej operacji, a potem po krwotoku.
Rehabilitanci
Na OIOMie, a potem kardiochirurgii, rehabilitanci uczą jak odnaleźć się w nowej rzeczywistości: zrastania mostka. Cierpliwe uczą. Podziwiałem ich jak potrafią pacjentów, którzy na wszystko NIE, zmotywować do wysiłku. Czasem podnosili głos. Musieli. Wiele starszych osób problemy ze słuchem. I zagadywanie o rodzinie, o odpoczynku po operacji. W końcu pacjent mówił TAK.
Ja oczywiści nie potrzebowałem motywacji, żeby próbować się ruszać. Próbować. Bo po 2 dniach śpiączki farmakologicznej, nie mogłem ruszyć ręką. Ale potem z dnia na dzień, ruchy dłońmi, przedramionami, nogi … no i w końcu wstawanie. Miało być o mostku. Każdy rehabilitant, przekazuje teoretyczną wiedzę dotyczącą właściwych ruchów, czy wstawania z łóżka. Teoretyczną. Żaden z nich nie miał ciętego mostka 😏. Musimy więc sami poczuć co możemy zrobić, a czego unikać. Dostaniemy wiedzę o zakazie podpierania się rękoma przy wstawaniu z łóżka, o niepodnoszeniu wysoko rąk. Ale niektóre rzeczy potrafią zaskoczyć.
Jak poruszać rękoma
Głównym problemem przy zrastającym się mostku są ruchy rąk, które powodują wykorzystanie mięśni klatki piersiowej. Generalna zasada gdy wykonujesz nową czynność skoncentruj się, nie rób tego machinalnie, mostek nie działa tak jak przed operacją, rób to powoli, duże obciążenia podnoś symetrycznie, rozkładając ciężar równo na obie ręce. Nie sięgaj po przedmioty w bok (wiadomo jedną ręką). Niestety wiedza teoretyczna przekazana przez rehabilitantów nie obejmowała tak prozaicznych czynności jak np. chwytanie butelki z wodą. Zrobiłem to machinalnie, tak jak całe życie. Poczułem duży ciężar wody, napięcie mięśni, a potem “chrup” w mostku. Niestety to był błąd. Butelkę należy przybliżyć i jeżeli ciężka użyć dwóch dłoni. Nauczony przykrym doświadczeniem, już z uwagą podszedłem do czajnika. Był pełny ok. 2kg. Ale przybliżyłem się, dwie ręce i dałem radę, mięśnie klatki napięte, ale już bez “chrup” mostka.
Zaskakujące jest także prozaiczne ubieranie skarpet. Po pierwsze należy zgiąć nogę, a potem naciągnąć skarpetę. Proste. Właśnie, że nie. Przez kilka dni potrzebna była mi pomoc.
Należy uczyć się ciała, wyczuwać napięcia i powoli działać, z biegiem czasu i zrastania się klatki, można coraz odważniej wykonywać ruchy, można śmiało wstawać z łóżka nie używając drabinki (działają mięśnie brzucha).
Generalnie, podczas ruchu rękoma, możemy czuć napięcia na mostku, ale musimy odpowiednio na nie reagować, jeśli nie nastąpi przeskoczenie kości, to wszystko ok.
Nową czynność, która może być związana ze znacznym ciężarem (znaczny to już pow. 1kg) wykonujemy obiema rękoma, symetrycznie rozkładając ciężar na obie ręce, podchodzimy do ciężaru z przodu, im dalej jest ten ciężar od ciała tym mniejszy możemy podnieść.
Rzeczy, które potrafią zaskoczyć:
- sięganie po butelkę
- odkręcanie zakrętek (zapomnij o słoikach)
- zamknięcie w toalecie (niektóre działają naprawdę ciężko, a można tylko jedną ręką)
- krany (kurki w kranach starego typu potrafią ciężko się zakręcać)
- przesuwanie szafki, czy krzesła (najlepiej dwoma rękami, lub pomagać sobie nogą)
- przesuwanie się na łóżku bez udziału rąk, wymagane są ruchy pośladkami
- obsługa łóżka szpitalnego - najlepiej gdy łóżko posiada panel sterowniczy dostępny blisko (np. na przegubie)